Z okazji Święta Wojska Polskiego, którego data nieprzypadkowo zbiega się z rocznicą wiekopomnego Cudu nad Wisłą, w Chocianowie odbyło się uroczyste złożenie kwiatów pod pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego, w którym udział wzięli m.in. radni Rady Miejskiej w Chocianowie: Marcin Ślipko oraz Henryk Osoliński, a także dyrektor Regionalnego Centrum Kultury w Chocianowie Adam Katulski. Wydarzenie to jest efektem decyzji Burmistrza Chocianowa Tomasza Kulczyńskiego, który zainicjował już ponad 8 lat temu honorowanie ważnych historycznych dat, dbając o to, by lokalna społeczność pielęgnowała pamięć o bohaterach walczących o niepodległość i bezpieczeństwo Polski.
15 sierpnia wspominamy jedno z najbardziej nieprawdopodobnych zwycięstw w historii Polski i Europy (czytaj: "Tego dnia Matka Boska czuwała nad Polską"). Choć historycy i pasjonaci co roku toczą dysputy o to, czy autorem kluczowych manewrów był Józef Piłsudski, czy generał Tadeusz Rozwadowski, i słusznie chwalą geniusz dowódców, kontruderzenie znad Wieprza czy walki pod Radzyminem i Ossowem, historia Bitwy Warszawskiej z 1920 roku posiada jeszcze jedną, fascynującą warstwę.
W dniach, gdy Armia Czerwona nieuchronnie zbliżała się do granic stolicy, a Polska znajdowała się na skraju katastrofy, Warszawa zaczęła się żarliwie modlić. Kardynał Aleksander Kakowski zarządził specjalną nowennę, a z warszawskich kościołów ruszyła wielka procesja błagalna na Plac Zamkowy. W modlitwach wzięło udział blisko 100 tysięcy Warszawiaków. Wydarzenia, które nastąpiły później, przez naocznych świadków – a także samych najeźdźców – często przypisywane były interwencji wyższej. Znalazło to odzwierciedlenie w licznych relacjach z tamtego okresu.
– Bolszewicy wzięci do niewoli opowiadali (…) że widzieli księdza w komży i z krzyżem w ręku, a nad nim Matkę Boską – wspominał kardynał Aleksander Kakowski. – W wielu wsiach mówili bolszewicy, że od Warszawy odpędzili ich nie Polacy, a Matier Bożja – odnotował proboszcz z Wyszkowa, ksiądz Wiktor Mieczkowski. – W momencie natarcia Rosjan na niebie ukazywała się łuna. Rosjanie uciekali przed nią w popłochu, zakrywając oczy. Uciekali, gubili buty i karabiny – wspominał walki pod Ossowem kapitan Zenon Jankowski.
Arcybiskup Józef Teodorowicz przywoływał z kolei relacje sowieckich żołnierzy, którzy twierdzili, że nie byli w stanie strzelać do Matki Bożej osłaniającej polską stolicę swoim płaszczem. Niedługo potem porucznik Stefan Pogonowski ruszył ze swoim batalionem do ataku, uderzając w niezwykle czuły punkt sowieckiego ugrupowania, co wywołało popłoch w szeregach wroga. Generał Lucjan Żeligowski uznał to uderzenie za psychologiczny przełom bitwy. Czy to oznacza, że polscy dowódcy i żołnierze nie mieli w tym decydującego udziału? Wręcz przeciwnie. Cud nad Wisłą pokazuje, że Opatrzność działa przez człowieka – przez jego odwagę, determinację i decyzje podjęte we właściwej chwili.
W czasach II Rzeczpospolitej dzień ten obchodzono jako Dzień Żołnierza. Z kolei władze komunistyczne, starając się zatrzeć pamięć o tryumfie z 1920 roku, zlikwidowały to święto, przywrócono je do kalendarza dopiero w wolnej Polsce. Od 1992 roku, na mocy ustawy przywracającej to święto, 15 sierpnia łączy w sobie wymiar państwowy i duchowy. Wydarzeniom w całym kraju towarzyszą dziś nie tylko lokalne ceremonie takie jak ta w Chocianowie, ale także organizowana na ulicach stolicy Wielka Defilada Wojskowa. Obchody te, możliwe w dniu ustawowo wolnym od pracy ze względu na kościelne święto Wniebowzięcia, stanowią doskonałą okazję, by spędzić ten czas na refleksji nad siłą, odwagą i wiarą, które ponad wiek temu ocaliły Polskę.